Wiem, że doświadczone projektantki i twórczynie biżuterii soutache będą z lekkim politowanie spoglądały na moje wysiłki. Ale jestem dumna z moich najnowszych kolczyków, które szyję na podstawie tutoriala zamieszczonego w gazecie "Twórcze Inspiracje". W gazetce proponowane są kolczyki biało-kremowe, jako dodatek do sukni ślubnej. Ja sobie wymyśliłam czarno-srebrne, wersja wieczorowa.
W planach kolczyki będą prezentem dla znajomej, więc bardzo ale to bardzo się staram.
Nie wiem czy już pisałam, jeśli tak to napiszę to po raz kolejny; kocham internet i jego możliwości komunikacyjne !!
Można za pośrednictwem internetu poznać osoby z całego świata o podobnych zainteresowaniach, hobby, wymienić się doświadczeniem czy też po prostu porozmawiać o pogodzie.
Przez przypadek, przecież więcej niż połowa przyjemnych sytuacji spotyka nas przez przypadek, poznałam przemiłą Panią z Australii. Tak samo jak ja jest ona fanatyczka haftu krzyżykowego. Nasze rozmowy doprowadziły do tego, że w dniu dzisiejszym otrzymałam od niej paczuszkę z przecudnym wzorem. Jest to schemat formy DMC, cztery śliczne ptaszki na gałązce. Jest to jeden ze schematów wchodzących w skład serii zwierząt australijskich. Nie wiedziałam tego wzoru żeby był dostępny w polskich albo brytyjskich sklepach internetowych.
Dziękuję Aniu !!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa blogowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa blogowa. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 lutego 2013
środa, 20 lutego 2013
Chwalipieta !!
Nie mogę.. muszę się pochwalić. Po wielu próbach udało mi się wygrać zabawę organizowaną na facebooku przez Pracownie Niebieski Kot.
Zabawa została zorganizowana z okazji Dnia Kota. Świetnie się składa, bardzo lubię koty. A jeszcze do tego za około 10 dni wyjeżdżam sama za granicę, przypuszczam że będę odrobinę czuła się samotna - to taki kociak będzie wspaniałą maskotką.
Następna niespodzianka, to cudne urody broszka wykonana przez Ilonę. Paczuszka przyszła już do mnie w zeszłym tygodniu ale dopadł mnie atak strasznego lenistwa. Do broszki były dołączone jeszcze słodycze, niestety nie doczekały sesji zdjęciowej. Cała moja Rodzinka rzuciła się na nie z szaleństwem w oczach :-)
Mam szczęście, że przy okazji nie zjedli mojej ślicznej, nowej broszki.
Zabawa została zorganizowana z okazji Dnia Kota. Świetnie się składa, bardzo lubię koty. A jeszcze do tego za około 10 dni wyjeżdżam sama za granicę, przypuszczam że będę odrobinę czuła się samotna - to taki kociak będzie wspaniałą maskotką.
Następna niespodzianka, to cudne urody broszka wykonana przez Ilonę. Paczuszka przyszła już do mnie w zeszłym tygodniu ale dopadł mnie atak strasznego lenistwa. Do broszki były dołączone jeszcze słodycze, niestety nie doczekały sesji zdjęciowej. Cała moja Rodzinka rzuciła się na nie z szaleństwem w oczach :-)
Mam szczęście, że przy okazji nie zjedli mojej ślicznej, nowej broszki.
sobota, 16 lutego 2013
Ramka
To, że mam dużo par kolczyków to chyba nikogo nie zdziwi. Każda z robótkoholiczek próbujących swoich sił w tworzeniu biżuterii ma spore zapasy swoich dzieł. No może swoich prac bym dziełami nie nazwała :-) Często podglądam zdjęcia w internecie i czasami mam zachciankę, spodobają mi się jakieś kolczyki czy inny drobiazg, później w miarę swoich marnych sił staram się odwzorować, można brutalnie powiedzieć, że próbuję skopiować jakiś wzór.
Kilku par dorobiłam się w ramach wymianek z innymi blogerkami, których prace można ze spokojnym sumieniem nazwać dziełami.
Troszkę mi było żal tych wszystkich cudeniek, poupychanych w różnych pudełeczkach. Postanowiłam zrobić ramkę - witrynkę, w której mogę wystawić moje skarby.
Wzięłam ramkę, kupioną dla samej chęci posiadania. Ramka jest śliczna, obciągnięta materiałem skóropodobnym. Wyciągnęłam szkło, tył ramki był już pokryty materiałem, ale gdyby była to surowa deseczka albo karton, można by pokryć materiałem. Najlepiej ciemnym, ponieważ na ciemnym kolorze każdy inny kolor prezentuje się najlepiej.
W poprzek przyczepiłam szpileczkami tasiemki pasmanteryjne.
Złożyłam rameczkę i już można zawieszać kolczyki.
Pomysł nie jest mój autorski, widziałam już wcześniej tego typu rameczki. Niestety nie jestem w stanie sobie przypomniec na czyim blogu. Na żywo widziałam w sklepie Julii w Wodzisławiu Śląskim Tygiel Rozmaitości.
Piękne sutaszowe kolczyki to dzieło Ilony.
A brązowe to prezent od Kasi, która ( proszę się nie śmiać :) ) jak do tej pory jest moją jedyna ale najzdolniejszą uczennicą. Pokazałam jej jak wykonywać biżuterię z półfabrykatów, oraz jak filcować na sucho.
Reszta to moje bardziej lub mniej udane próby wykonania biżuterii.
Kilku par dorobiłam się w ramach wymianek z innymi blogerkami, których prace można ze spokojnym sumieniem nazwać dziełami.
Troszkę mi było żal tych wszystkich cudeniek, poupychanych w różnych pudełeczkach. Postanowiłam zrobić ramkę - witrynkę, w której mogę wystawić moje skarby.
Wzięłam ramkę, kupioną dla samej chęci posiadania. Ramka jest śliczna, obciągnięta materiałem skóropodobnym. Wyciągnęłam szkło, tył ramki był już pokryty materiałem, ale gdyby była to surowa deseczka albo karton, można by pokryć materiałem. Najlepiej ciemnym, ponieważ na ciemnym kolorze każdy inny kolor prezentuje się najlepiej.
W poprzek przyczepiłam szpileczkami tasiemki pasmanteryjne.
Złożyłam rameczkę i już można zawieszać kolczyki.
Pomysł nie jest mój autorski, widziałam już wcześniej tego typu rameczki. Niestety nie jestem w stanie sobie przypomniec na czyim blogu. Na żywo widziałam w sklepie Julii w Wodzisławiu Śląskim Tygiel Rozmaitości.
Piękne sutaszowe kolczyki to dzieło Ilony.
A brązowe to prezent od Kasi, która ( proszę się nie śmiać :) ) jak do tej pory jest moją jedyna ale najzdolniejszą uczennicą. Pokazałam jej jak wykonywać biżuterię z półfabrykatów, oraz jak filcować na sucho.
Reszta to moje bardziej lub mniej udane próby wykonania biżuterii.
Czerwona Wymianka
Muszę się pochwalić prezentami, które otrzymałam od Olgi w ramach Czerwonej Wymianki zorganizowanej przez Etoile.
Dostałam śliczne pudełeczko, herbatki, przydasie i dużo różności, które pokazuję na zdjęciu poniżej :
Ja wysłałam Oldze komplet biżuterii, który zrobiłam sama, kolczyki i naszyjnik. Broszkę, którą już wcześniej prezentowałam na blogu, którą oczywiście także sama wydziergałam. Biżuterię zapakowałam w pudełeczko wykonane ręcznie z plastikowej kanwy, ozdobione haftem i perełkami. Załączyłam także ręcznie robiona kartkę i słodycze, które dołączyłam już po zrobieniu zdjęć.
Dostałam śliczne pudełeczko, herbatki, przydasie i dużo różności, które pokazuję na zdjęciu poniżej :
Ja wysłałam Oldze komplet biżuterii, który zrobiłam sama, kolczyki i naszyjnik. Broszkę, którą już wcześniej prezentowałam na blogu, którą oczywiście także sama wydziergałam. Biżuterię zapakowałam w pudełeczko wykonane ręcznie z plastikowej kanwy, ozdobione haftem i perełkami. Załączyłam także ręcznie robiona kartkę i słodycze, które dołączyłam już po zrobieniu zdjęć.
niedziela, 10 lutego 2013
TUSAL 10.02.2013 nów
Zgodnie z zasadami zabawy prezentuje mój TUSAL-owy słoiczek. Z przyjemnością pokazuje, ze sporo w nim nitek, szmatek i innych po robótkowych resztek. A swoją droga jestem ciekawa, czy starczy mi zapału na cały rok i utrzymam moje robótkowe tempo ... łupie mnie w kościach, że raczej nie :-)
piątek, 1 lutego 2013
Serduszko
Zbliżają się Walentynki. Może ktoś powiedzieć, że to skomercjalizowane święto, że miłość należy okazywać każdego dnia ale.. Ale nie wiem jak Wam, ale mi sprawia przyjemność być obdarowaną z okazji Walentynek a także obdarować swojego Walentego.
W poprzednim poście prezentowałam początek robótki - serduszka, właśnie Walentynki zainspirowały mnie do wykonania zawieszki właśnie w kształcie serduszka.
Mam zamiar podarować serduszko mojej nowej internetowej koleżance... koleżanka na pewno domyśli się, że to o Nią chodzi. Jest przesympatyczną Kobietką i w ten sposób chcę jej okazać sympatię.
Gotowy haft ozdobiłam szklanymi koralikami. Niteczki widoczne na zdjęciu to nitki osnowy płótna, na którym jest haft. Wyprułam je, zawiązałam dookoła kokardki i na niektóre nanizałam białe i błękitne koraliki.
Haft na lnie wygląda cudnie, z tym że przynajmniej dla mnie dosyć trudny gdy się człowiek zdecyduje na lniane płótno z nierównymi nitkami osnowy.
W poprzednim poście prezentowałam początek robótki - serduszka, właśnie Walentynki zainspirowały mnie do wykonania zawieszki właśnie w kształcie serduszka.
Mam zamiar podarować serduszko mojej nowej internetowej koleżance... koleżanka na pewno domyśli się, że to o Nią chodzi. Jest przesympatyczną Kobietką i w ten sposób chcę jej okazać sympatię.
Gotowy haft ozdobiłam szklanymi koralikami. Niteczki widoczne na zdjęciu to nitki osnowy płótna, na którym jest haft. Wyprułam je, zawiązałam dookoła kokardki i na niektóre nanizałam białe i błękitne koraliki.
Haft na lnie wygląda cudnie, z tym że przynajmniej dla mnie dosyć trudny gdy się człowiek zdecyduje na lniane płótno z nierównymi nitkami osnowy.
niedziela, 27 stycznia 2013
Zakładka - kolejna odsłona
Nie wiem, czy tez tak macie jak ja ale jak mnie wena na ręczne robótki łapie, to mogę nie spać nie jeść a tylko bym siedziała z nosem nad haftem czy inna robótką. A czasami wprost przeciwnie, jak tylko usłyszę słowo włóczka, nici, wzór uciekam jakby mnie stado wilków goniło.
Od kilku tygodni jestem w robótkowym amoku, na co ktoś dowcipny może odpowiedzieć.. " co widać, słychać i czuć..". Jest mi obojętne czy to haft czy tez inna technika, po prostu rozpiera mnie żądza ... czynu oczywiście.
Mój biedny kocurek jest z lekka oburzony, bo jego właścicielka zamiast zdrapać go po brzuszku zajmuje się czymś innym. Biedak już nie wie czym albo jak ma zwrócić na siebie uwagę
Mam też drugiego kota, który gdy chce odpocząć zaszywa się w kąt, gdzie naprawdę trudno ją zauważyć, to Lolek jest towarzyskim zwierzakiem i na przykład popołudniową drzemkę uskutecznia na środku stolika, gdzie przecież i TV hałasuje i domownicy chodzą.
Lolek ma w nosie, że na stole mam posegregowane nitki, że są igły i że może zasłania mi fakt, ze ślicznym ogonkiem :-)ale zasłania wzór.
Mam nadzieję, że Ilona nie będzie protestowała, gdy się okaże, że wplotłam w jej zakładkę jeden czy dwa kocie włoski.
Próbowałam kocurkowi zrobić miejsce na komodzie, ale biedak okazał się zbyt duży ... albo miejsce zbyt małe :-)
Teraz ponarzekam na robótkę ... zachciało mi się błyszczących nitek ... brrr Plączą się, rwą, koszmar ... ale muszę nieskromnie napisać, że pasują do wzoru.
Od kilku tygodni jestem w robótkowym amoku, na co ktoś dowcipny może odpowiedzieć.. " co widać, słychać i czuć..". Jest mi obojętne czy to haft czy tez inna technika, po prostu rozpiera mnie żądza ... czynu oczywiście.
Mój biedny kocurek jest z lekka oburzony, bo jego właścicielka zamiast zdrapać go po brzuszku zajmuje się czymś innym. Biedak już nie wie czym albo jak ma zwrócić na siebie uwagę
Mam też drugiego kota, który gdy chce odpocząć zaszywa się w kąt, gdzie naprawdę trudno ją zauważyć, to Lolek jest towarzyskim zwierzakiem i na przykład popołudniową drzemkę uskutecznia na środku stolika, gdzie przecież i TV hałasuje i domownicy chodzą.
Lolek ma w nosie, że na stole mam posegregowane nitki, że są igły i że może zasłania mi fakt, ze ślicznym ogonkiem :-)ale zasłania wzór.
Mam nadzieję, że Ilona nie będzie protestowała, gdy się okaże, że wplotłam w jej zakładkę jeden czy dwa kocie włoski.
Próbowałam kocurkowi zrobić miejsce na komodzie, ale biedak okazał się zbyt duży ... albo miejsce zbyt małe :-)
Teraz ponarzekam na robótkę ... zachciało mi się błyszczących nitek ... brrr Plączą się, rwą, koszmar ... ale muszę nieskromnie napisać, że pasują do wzoru.
piątek, 18 stycznia 2013
Needlepoint odsłona pierwsza
Skusiłam się...
Patrzyłam, czytałam, myślałam ... w końcu skusiłam się na swój pierwszy w życiu haft - needlepoint.
Wiem, że w gromadzie człowiek czuje się pewniej, kilkanaście blogerek wspólnie prowadzi Polski Needlepoint.
Bywalczynie twierdza, że nie straszny diabeł jaki go malują, ale gdy czytam wpisy na blogu strach mnie ogarnia !! to przecież gorsze niż chińszczyzna !!
Niestety pasmanterie w Bielsku Białej nie mają w ofercie monocanvy a ja ludek niecierpliwy nie chcę czekać na paczuszkę z pasmanterii internetowej, kupiłam tkaninę bellana 20 ct firmy Zweigart. Do tego mulinka DMC - bardzo lubię nią haftować
wrzos 208 209 210 211
zieleń 367 368 369
łosoś a może to koral :-) 349 350 351 352 353
także kupiłam antique effects E 436 oraz firmy Maidera metallic 324
No i zwarta o gotowa czekam na lutową część.
Patrzyłam, czytałam, myślałam ... w końcu skusiłam się na swój pierwszy w życiu haft - needlepoint.
Wiem, że w gromadzie człowiek czuje się pewniej, kilkanaście blogerek wspólnie prowadzi Polski Needlepoint.
Bywalczynie twierdza, że nie straszny diabeł jaki go malują, ale gdy czytam wpisy na blogu strach mnie ogarnia !! to przecież gorsze niż chińszczyzna !!
Niestety pasmanterie w Bielsku Białej nie mają w ofercie monocanvy a ja ludek niecierpliwy nie chcę czekać na paczuszkę z pasmanterii internetowej, kupiłam tkaninę bellana 20 ct firmy Zweigart. Do tego mulinka DMC - bardzo lubię nią haftować
wrzos 208 209 210 211
zieleń 367 368 369
łosoś a może to koral :-) 349 350 351 352 353
także kupiłam antique effects E 436 oraz firmy Maidera metallic 324
No i zwarta o gotowa czekam na lutową część.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











































