Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 lutego 2013

Kolczyki - soutache

  Wiem, że doświadczone projektantki i twórczynie biżuterii soutache będą z lekkim politowanie spoglądały na moje wysiłki. Ale jestem dumna z moich najnowszych kolczyków, które szyję na podstawie tutoriala zamieszczonego w gazecie "Twórcze Inspiracje". W gazetce proponowane są kolczyki biało-kremowe, jako dodatek do sukni ślubnej. Ja sobie wymyśliłam czarno-srebrne, wersja wieczorowa.
  W planach kolczyki będą prezentem dla znajomej, więc bardzo ale to bardzo się staram. 




  Nie wiem czy już pisałam, jeśli tak to napiszę to po raz kolejny; kocham internet i jego możliwości komunikacyjne !! 
Można za pośrednictwem internetu poznać osoby z całego świata o podobnych zainteresowaniach, hobby, wymienić się doświadczeniem czy też po prostu porozmawiać o pogodzie.
  Przez przypadek, przecież więcej niż połowa przyjemnych sytuacji spotyka nas przez przypadek, poznałam przemiłą Panią z Australii. Tak samo jak ja jest ona fanatyczka haftu krzyżykowego. Nasze rozmowy doprowadziły do tego, że w dniu dzisiejszym otrzymałam od niej paczuszkę z przecudnym wzorem. Jest to schemat formy DMC, cztery śliczne ptaszki na gałązce. Jest to jeden ze schematów wchodzących w skład serii zwierząt australijskich. Nie wiedziałam tego wzoru żeby był dostępny w polskich albo brytyjskich sklepach internetowych.


Dziękuję Aniu !!

środa, 20 lutego 2013

Hiszpanka

  Jeszcze jedna z moich prac, rozpoczętych jeszcze latem zeszłego roku a od kilku miesięcy zbierająca tylko kurz. Postanowiłam, że w końcu powinnam ukończyć ten haft. Szczególnie z powodu jak już we wcześniejszym poście pisałam, planowanego wyjazdu. Jak teraz nie skończę to haft będzie się poniewierał przez następne kilka miesięcy a może i nawet rok. 
Została mi do wyhaftowania ostatnia kartka wzoru, mam nadzieję, że do końca przyszłego tygodnia haft będzie ukończony.
Wzór pochodzi z kolekcji Anchora LUCA, haftowany mulina DMC, użytych jest 34 kolory.







  Haft jeszcze nie jest uprasowany, więc spomiędzy nitek widać płótno, po krochmaleniu i prasowaniu kolor będzie ujednolicony.

sobota, 16 lutego 2013

Czerwona Wymianka

  Muszę się pochwalić prezentami, które otrzymałam od Olgi w ramach Czerwonej Wymianki zorganizowanej przez Etoile
Dostałam śliczne pudełeczko, herbatki, przydasie i dużo różności, które pokazuję na zdjęciu poniżej :


  Ja wysłałam Oldze komplet biżuterii, który zrobiłam sama, kolczyki i naszyjnik. Broszkę, którą już wcześniej prezentowałam na blogu, którą oczywiście także sama wydziergałam. Biżuterię zapakowałam w pudełeczko wykonane ręcznie z plastikowej kanwy, ozdobione haftem i perełkami. Załączyłam także ręcznie robiona kartkę i słodycze, które dołączyłam już po zrobieniu zdjęć.


poniedziałek, 11 lutego 2013

Bartłomiej Bartolini herbu Zielona Pietruszka..

  Jedna z Pań komentujących moją pracę dopatrzyła się, że kucharz wykazuje cechy urody południowca więc postanowiłam ochrzcić go. Mam przyjemność przedstawić ukończoną okładkę na przepiśnik a na niej Bartolomeo Bartolini, herbu Zielona Pietruszka .. mamma mia !!
  Przy okazji muszę się poskarżyć na rodzimego producenta mulin Ariadnę, ciemnoczerwona mulina użyta do wyhaftowania truskawek podczas prania puściła kolorek. Niestety jest to widoczne . Prałam w zimnej wodzie, mogę powiedzieć, że w bardzo zimnej a jeszcze mulina zafarbowała mi materiał. Dobrze, że kanwa jest ciemna i plamy nie rzucają się w oczy .. I dlatego w większych projektów używam tylko i wyłącznie muliny DMC, może powinnam być patriotka i wspomagać rodzimy przemysł, ale mam zbyt słabe nerwy. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że haftuję np. róże na białym lnie albo kanwie, haft ukończony a podczas prania wszystko zniszczone bo zafarbowane. Dużo haftuję i ani z DMC ani z Anchorem nie miałam takich problemów jak z Ariadną.
  Na zdjęciach prezentuję truskawki jeszcze przed praniem.







Mamma mia !!

niedziela, 10 lutego 2013

Okładka na przepiśnik

  Od kilku już tygodni chodzę na kurs kulinarny. I jak przystało na pilnego studenta mam zeszyt w którym skrupulatnie zamieszczam przepisy kulinarne podawane przez naszego Szefa.
Pomyślałam sobie, że miło by było przyozdobić szarą i nieciekawa okładkę zeszytu czymś ciekawym. Jak to zawsze albo może przeważnie u mnie bywa przeglądnęłam zaprzyjaźnione i nie tylko blogi i zauważyłam świetne pomysły na różnego rodzaju okładki. Techniki były przeróżne a, że chyba haft krzyżykowy jest mi najbliższy postanowiłam ozdobić okładkę jakimś kuchennym krzyżykowym motywem.
  Od kilku dni z przerwami znęcam się nad kucharzem i  moimi ulubionymi backstitch'ami. Z przyjemnością prezentuję przystojniaka. Za radą mojego Pana i Władcy :-) tył okładki także będzie miał wyhaftowany jakiś apetyczny motyw.




  

sobota, 2 lutego 2013

Dmuchawce, latawce, wiatr

  Już jakiś czas temu na blogach było modne wykonywanie etui na chusteczki higieniczne. Ja jakoś mam spóźniony refleks i dopiero teraz odkryłam coś takiego. 
  Jak to zawsze u mnie problemy decyzyjne jakim wzorem ozdobić, czy to ma być haft kolorowy czy też może monochromatyczny. 
Mam spore zapasy kanwy, więc odpadła mi wycieczka do pasmanterii. Przy okazji jakieś blogowej wymianki, zostałam obdarowana piękną czerwona kanwą, a że z czerwonym najlepiej współgra biel, powstał zestaw patriotyczny - w kolorze flagi biało - czerwony. 
  Wzór zapożyczyłam z francuskiej książki "Anges Motifs de broderie traditionnelle et au point de croix" , mulina to nasza polska Ariadna.







Kasiu - mój pracoholizm jest chwilowy :-) do końca lutego mam przymusowy urlop a od marca znormalnieję i będzie jeden post na miesiąc.

piątek, 1 lutego 2013

Serduszko

  Zbliżają się Walentynki. Może ktoś powiedzieć, że to skomercjalizowane święto, że miłość należy okazywać każdego dnia ale.. Ale nie wiem jak Wam, ale mi sprawia przyjemność być obdarowaną z okazji Walentynek a także obdarować swojego Walentego.
  W poprzednim poście prezentowałam początek robótki - serduszka, właśnie Walentynki zainspirowały mnie do wykonania zawieszki właśnie w kształcie serduszka. 
Mam zamiar podarować serduszko mojej nowej internetowej koleżance... koleżanka na pewno domyśli się, że to o Nią chodzi. Jest przesympatyczną Kobietką i w ten sposób chcę jej okazać sympatię.




Gotowy haft ozdobiłam szklanymi koralikami. Niteczki widoczne na zdjęciu to nitki osnowy płótna, na którym jest haft. Wyprułam je, zawiązałam dookoła kokardki i na niektóre nanizałam białe i błękitne koraliki.

  Haft na lnie wygląda cudnie, z tym że przynajmniej dla mnie dosyć trudny gdy się człowiek zdecyduje na lniane płótno z nierównymi nitkami osnowy.

czwartek, 31 stycznia 2013

Podglądaczka

  Przeglądanie i podglądanie zaprzyjaźnionych blogów działa na mnie inspirująco. Ostatnio, niestety nie pamiętam u kogo widziałam haftowane na lnianym płótnie, cudnej urody serduszka i zapragnęłam być posiadaczka takowych.
  Francuskie książki i gazety, chociażby DFEA proponują setki cudnych wzorów, ja je nazywam typu sampler. W zasadzie nie wiadomo który wzór wybrać.
Nie mam zbyt dużej wprawy w hafcie na lnianym płótnie oraz nie mam płótna które ma równy splot ale lubię się umartwiać.  Wybrałam szmatkę z moich chomikowych zapasów, nitki nierówne, ale kolor mi się ogromnie spodobał i do pracy !!
Mulina to także zapasy z chomiczej norki, kupiona z chęci posiadania Ariadna, jeszcze z czasów zamierzchłych, kiedy kupowało się dlatego, że jest a nie dlatego, że jest potrzebna. Kolor bym określiła jako lekko sprany jeans plus biała. Haft także będzie ozdobiony koralikami, prawdopodobniej białymi z formy Jablonex.




mam nadzieję, że nie oślepnę przed ukończeniem pracy.

środa, 30 stycznia 2013

Zakładka - ukończona

  Za oknem buro i smutno. Powinnam się cieszyć, że jest ocieplenie, że mróz puścił a ja jakoś wolę lekki mrozik, lubię gdy podczas spaceru śnieg cichutko trzeszczy pod stopami i po prostu uwielbiam słońce nad górami i śnieg który wygląda, że ktoś wysypał miliony diamencików.
  Na osłodę ukończyłam zakładkę dla Ilony. Żeby materiał był lekko sztywny podszyłam kremowym filcem. Moim zdaniem ciekawie wygląda połączenie gładkiej tkaniny z lekko puszystym filcem. Nie doczepiałam frędzelków, jakoś nie jest ze mnie wielbicielka dyndających ozdób, częściowo dlatego, że przy użytkowaniu zakładki frędzelek prędzej czy później urwie się i nie wiem jak Was, ale mnie strasznie to irytuje.




niedziela, 27 stycznia 2013

Zakładka - kolejna odsłona

  Nie wiem, czy tez tak macie jak ja ale jak mnie wena na ręczne robótki łapie, to mogę nie spać  nie jeść a tylko bym siedziała z nosem nad haftem czy inna robótką. A czasami wprost przeciwnie, jak tylko usłyszę słowo włóczka, nici, wzór uciekam jakby mnie stado wilków goniło.
  Od kilku tygodni jestem w robótkowym amoku, na co ktoś dowcipny może odpowiedzieć.. " co widać, słychać i czuć..". Jest mi obojętne czy to haft czy tez inna technika, po prostu rozpiera mnie żądza ... czynu oczywiście. 
  Mój biedny kocurek jest z lekka oburzony, bo jego właścicielka zamiast zdrapać go po brzuszku zajmuje się czymś innym. Biedak już nie wie czym albo jak ma zwrócić na siebie uwagę
Mam też drugiego kota, który gdy chce odpocząć zaszywa się w kąt, gdzie naprawdę trudno ją zauważyć, to Lolek jest towarzyskim zwierzakiem i na przykład popołudniową drzemkę uskutecznia na środku stolika, gdzie przecież i TV hałasuje i domownicy chodzą.




  
  Lolek ma w nosie, że na stole mam posegregowane nitki, że są igły i że może zasłania mi fakt, ze ślicznym ogonkiem :-)ale zasłania wzór.
  Mam nadzieję, że Ilona nie będzie protestowała, gdy się okaże, że wplotłam w jej zakładkę jeden czy dwa kocie włoski.
Próbowałam kocurkowi zrobić miejsce na komodzie, ale biedak okazał się zbyt duży ... albo miejsce zbyt małe :-)

  Teraz ponarzekam na robótkę ... zachciało mi się błyszczących nitek ... brrr Plączą się, rwą, koszmar ... ale muszę nieskromnie napisać, że pasują do wzoru.